Jan Dobraczyński , Cień Ojca – / fragment /
Noc była w pełnym biegu gdy Baltazaru poczuł na sobie dotknięcie czyjejś ręki. Obudził się natychmiast. Panowała ciemność i tylko od paleniska biła czerwień skrytego pod popiołem żaru. -Kto mnie budzi? – zapytał. – „To ja” – poznał głos Kaspara. – Wstań, trzeba nam zaraz jechać. – Przecież to noc. – Nie wolno nam czekać dnia, obudź się i ty Melichu. Obaj obudzeni patrzeli zaskoczeni na starego maga, który stał między ich posłaniami (…) – Ustaliliśmy inaczej – powiedział Baltazaru. Przeżyliśmy wielkie szczęście znalazłszy Nowonarodzonego. Mieliśmy Go zobaczyć jeszcze raz i dopiero wtedy postanowiliśmy jechać do Jerozolimy aby zawiadomić króla o naszym odkryciu, a ty mówisz, aby jechać zaraz? – Musimy jechać zaraz. – Do Jerozolimy blisko. – Nie pojedziemy do Jerozolimy. Obaj patrzyli coraz bardziej zdumieni na Kaspara. (…) – Mówisz wbrew temu cośmy ułożyli zanim poszliśmy spać. Nie rozumiem. Co się stało? – Usłyszałem głos -Czyj? – …głos anioła. Teraz od razu zerwali się ze swych posłań. – Co powiedział? – Abyśmy natychmiast ruszyli w drogę i abyśmy nie jechali do Heroda gdyż on będzie chciał zabić Dziecko… Zapanowała pełna napięcia cisza… – Jeśli tak jest – powiedział Baltazaru – a wiem, że tak jest gdyż twoje wiedzenia są zawsze prawdziwe, nie możemy odjeżdżać. Nie możemy zostawić Nowonarodzonego gdy mu grozi niebezpieczeństwo. Tamci niczego nie przeczuwają, mieszkają z dala od ludzi. Jeśli król Herod przyśle żołnierzy, nie zdołają im uciec. Dziecko zostanie zabite. Nie możemy odjechać. Musimy stanąć na straży i bronić (…) Ale Kaspar trząsł swą siwą głową. – Anioł powiedział „Nie lękajcie się o Dziecko, ono nie zginie. Wy macie odjechać jak najszybciej”. Baltazaru wstał, owinął się w płaszcz – Skoro tak powiedział, musimy być posłuszni jego wezwaniu. Trzeba nam niezwłocznie wyruszyć (…) – Powiedziałeś słusznie. Musimy odjechać cicho nie budząc gospodarza. Może od tego zawisło bezpieczeństwo dziecka. Anioł powiedział Kasparowi, że możemy się o jego los nie lękać. – Tak mi powiedział – rzekł stary mag. A jednak Najwyższy uczynił Go człowiekiem i chce Go ocalić zwyczajnie, jak człowieka. – Więc kim on Jest? – Tym, którego kazano nam uczcić (…) Mesjaszem, Synem Ludzkim. – Nie wszystko potrafię pojąć. Serce mi mówi, że śmierć zaczęła za Nim swój pościg. Czego przyjdzie Mu dokonać, tego dokona w ciągłej ucieczce. – A jednak to Jego zapowiedziały Święte Księgi – zapewnił Melichu – I Jego zapowiedziała Gwiazda – dorzucił Kaspar. – Nie pojmiemy tego naszym ludzkim rozumem – powiedział Baltazaru. To są tajemnice Najwyższego, przed którymi należałoby tylko schylić głowę. Siadajmy na wierzchowce. Niech nie zaskrzypi brama, gdy będziemy ją otwierali. Niech nie stuknie na kamieniu kopyto końskie. Ludzką przezornością trzeba przesłonić wszechmoc. On tak chce. Wrócimy z tej podróży, jakbyśmy nic nie przywozili. Świat będzie dalej biegł swoim torem, ale będzie biegł jak człowiek, w którego boku utkwił grot. Te urodziny i ta ucieczka staną się punktem wyjścia. – Czy nie sądzicie, że dobro razem z Nim urodzone będzie się rodziło ciągle na nowo? – To, co przyniósł Nowonarodzony nie skończy się nigdy. Ludzie będą umierali, będą padały trony, będą gasły gwiazdy. On przecież pozostanie w sercach ludzkich. Zawsze słaby, śmiertelny, zagrożony i zawsze wieczny (…)
Jan Dobraczyński, Cień ojca w sklepie Tania Książka
Jan Dobraczyński, Cień ojca w sklepie Empik
Szczerze polecam – ks. proboszcz